 |
www.poradnikzdrowotny.fora.pl wszystko o zdrowiu czyli ; ziola , zdrowie ,uroda ,medycyna komorkowa ,manualna , radiestezja
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
bioenergoterapeuta
Administrator
Dołączył: 11 Sie 2015
Posty: 1253
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Sob 19:16, 19 Wrz 2015 Temat postu: Współcześni uzdrowiciele - mistrzowie szarlatanerii czy .... |
|
|
Współcześni uzdrowiciele - mistrzowie szarlatanerii czy nosiciele cudu?
w taki sposob media zastanawiaja sie nad wiarygodnoscia uzdrowicieli . Mysle ze i jedno i drugie stwierdzenie ma w sobie wiele prawdy ,to zalezy do kogo trafimy , jak jest etyka czlowieka parajacego sie praca z energiami ... z doswiadczenia wiem ze i w tym srodowisku moze byc z tym roznie . Dlatego takie wazne jest to zeby wczesniej sprawdzic osobe do ktorej sie wybieramy .Popytac wsrod znajomych , poczytac. W dobie internetu mamy duzo wiecej szans na "przeswietlenie "Uzdrowiciela. Korzystajmy z tej mozliwosci jak najczesciej . I to zanim jeszcze odwiedzimy go osobiscie ...ponizej artykul z portalu interia . Ile w nim prawdy? pewnie tyle ile w kazdym innym ale to nie zwalnia nas z obowiazku myslenia
"Nadzwyczajna moc" uzdrowicieli wymyka się wszelkim wyznaczonym przez zdrowy rozsądek granicom. Rozsadza ramy wspartej na doświadczeniach nauki, spędza sen z powiek ekspertom i rzuca wyzwanie dyktującym dotąd warunki fachowcom w białych kitlach. Pewności co do niemedycznych praktyk nadal nie ma, a balans pomiędzy "cudotwórczym" oddziaływaniem a bezpruderyjnym hochsztaplerstwem bywa karkołomny, w skrajnych przypadkach - nawet śmiercionośny. Wielu do drzwi współczesnych znachorów jednak puka i twierdzi, że pomoc od nich dostaje.
Wszyscy ci, którzy liczyli na ostateczny koniec "lecznictwa niekonwencjonalnego", dopatrując się w nim wyłącznie siedliska ciemnego zabobonu oraz sprytnej szarlatanerii, i wierzyli w ekspansję medycyny klasycznej oraz monopol wypracowanych przez nią technik radzenia sobie bólem i chorobą, mogą poczuć się zawiedzeni.
Praktyka i różnego rodzaju badania wyraźnie wskazują, że popularność wszelkich uzdrowicieli nie tylko nie gaśnie, ale przybiera na sile. I to nie wyłącznie wśród "nieokrzesanego, prostego ludu". Gabinety bioenergoterapeutów, radiestetów, zielarzy, homeopatów i im podobnych coraz częściej odwiedzają dobrze wykształceni i świetnie radzący sobie na rynku pracy przedstawiciele klasy średniej, których mianem "zacofanych", choćby z punktu widzenia towarzyskiego obycia czy zasobności portfela, określić nie sposób.
Najskuteczniejsza broń w walce z chorobą
Kontrowersji wokół działalności uzdrowicieli nie brakuje, a wątpliwości budzi już sama terminologia. Wieloletni badacz zjawiska, profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Marii-Curie Skłodowskiej w Lublinie dr hab. Włodzimierz Piątkowski*, kierownik Zakładu Socjologii Medycyny i Rodziny argumentuje, że najtrafniejszym jest w tym przypadku termin "lecznictwo niemedyczne", a jego istotą fakt, że nie spełnia ono obecnie żadnego kryterium "bycia medycyną".
- Można w tym przypadku mówić o próbach leczenia, bo trudno nie zauważać, że uzdrowiciele starają się łagodzić skutki choroby i posługują się określonymi metodami, które mają temu służyć. Stąd uzasadniony jest w tym wypadku termin "lecznictwo". Określenie "niemedyczne" akcentuje z kolei, że jest tylko jedna medycyna, podobnie jak nie istnieją "alternatywna chemia, biologia czy fizyka", definiowane jako nauki przyrodnicze, która posiadają swoiste cechy i reguły naukowości. Mowa na przykład o zasadach statystyki, metodologii, stosowaniu "ślepej próby", doświadczeniach na zwierzętach w ramach tak zwanych badań podstawowych, czy wreszcie badaniach z udziałem ludzi, gdy pacjenci dobrowolnie poddają się testom farmakologicznym - wylicza prof. Piątkowski.
Gdy lekarz nie pomaga, wkracza uzdrowiciel
"Ogólnie rzecz biorąc mogę stwierdzić, że dzięki Panu poprawiło się u mnie dotlenienie mózgu. We wrześniu br. stało się coś cudownego, co muszę opisać. Pod koniec seansu, który jeszcze trwał, zrobiło mi się "lekko" w głowie, jakby "jasno", po chwili poczułam "uniesienie sklepienia czaszki" - jakby otworzyła się pokrywka, poczułam próżnię, czułam wyraźnie sklepienie łukowate, pomyślałam - co to? Czy ro zwój mózgowy czy sklepienie wewnętrzne czaszki. Po chwili czułam wyraźnie jakby ruch falisty - "rzęsek". Ruchy, które powtórzyły się od 10 do 15 razy zawsze w ten sam sposób, ruchem falistym. Znów pomyślałam - co się dzieje - czy to nerwy, czy uwolnione naczynia krwionośne, czy może korzonki włosów. Oczywiście po jakimś czasie zjawisko zgasło. Po jakimś czasie, około 2 miesięcy powtórzyło się, ale czułam tylko "jasność", "lekkość" trwało to bardzo krótko.""
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
|